Jakie jest forum?

Sprawy związane z funkcjonowaniem strony i forum dyskusyjnego.

Moderatorzy: Ultima, BBG, Sasquatch

Postautor: Nabi » 11 mar 2008, 0:02

ksb pisze:Myślę sobie, że nasz zawód narzuca nam bardzo wiele ograniczeń i zobowiązuje do określonego rodzaju zachowań. Nie mamy swobody wypowiadania się, nie możemy być "niepoprawni politycznie"


Rozumiem zatem, że ksb sugeruje, ż ewłasnie powinniśmy byc "poprawni plitycznie".
No to w takim razie poniżej zamieszczam rozprawe znanego naukowca i pracownika uniwersyteckiego o poprawno ści politycznej.

Autor: Dr hab. Jacek Bartyzel jest miedzy innymi:
Kierownikiem Zakładu Hermeneutyki Polityki w Instytucie Politologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu;
Członkiem Komisji Historii Myśli Społecznej i Politycznej Polskiego Towarzystwa Historycznego
Członekiem Komitetu Naukowego i współpracownik Encyklopedii „Białych Plam” (Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne);
Członkiem Kapituły Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza
Kolokwium habilitacyjne zdał w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie;
Pozostałe informacje zainteresowani mogą znaleźć na stronach uniwersytetu.
A oto czymjest poprawność polityczna (na końcu jest tez literatura dla zainteresowanych):

Jacek Bartyzel:
POLITYCZNA POPRAWNO¦Æ (ang. political correctness) - swoisty kodeks językowy oraz zespół zachowań i opinii prezentowanych jako "antydyskryminacyjne", dotyczących zwłaszcza rasy, płci, seksu i ekologii, prezentowanych przez wpływowe kręgi lewicowe i postępowo-liberalne, które dążą do narzucenia tych zasad społeczeństwu, a napiętnowania i odrzucenia zasad im przeciwnych, uznanych za "politycznie niepoprawne".

1. Z j a w i s k o. Fenomen p.p. pojawił się i rozprzestrzenił w ostatnich dekadach XX w. najpierw i przede wszystkim w USA (zasadniczo w kręgach uniwersyteckich oraz w ośrodkach wielkomiejskich, zdominowanych przez elitę lewicowo-liberalną), a dopiero stamtąd ekspandował na inne kraje, zwłaszcza europejskie; za autora samego pojęcia p.p. (jeszcze w latach 60.) uchodzi znany antropolog kulturowy Franz Boas, lecz w szerszy obieg wprowadził je 1991, w książce Nieliberalna edukacja, konserwatysta Dinesh D`Souza, lecz - jak to często się zdarza - ironiczne i pejoratywne w intencji określenie zostało podchwycone przez aktywistów ruchu jako pozytywna autoidentyfikacja.

"Kodeks językowy" p.p. składa się zarówno z zakazów, jak i nakazów; "politycznie niepoprawne" jest np. nazywanie czarnoskórych mieszkańców Ameryki Czarnymi lub Murzynami (Negroes), a czerwonoskórych Indianami, używanie wyrazu man, oznaczającego zarówno człowieka i mężczyznę, oraz zaimka męskiego na oznaczenie obu płci jednocześnie, nazywanie homoseksualizmu zboczeniem; "politycznie poprawne" jest natomiast używanie określeń "Afroamerykanin" i "rdzenny Amerykanin" (native American), zastępowanie wyrazu man słowami: osoba / jednostka / istota ludzka (persona / individual / human being), stosowanie zaimka żeńskiego lub konstrukcji on/a, nazywanie homoseksualizmu "opcją" lub "orientacją" (lansowane początkowo określenie homoseksualisty mianem "kochającego inaczej" zostało "wycofane" ze słownika, gdyż zawierało jednak skojarzenie z odstępstwem od normy); wyrazem obraźliwym stał się nie tylko kolokwialny "pedał", ale ściśle medyczne określenie "pederasta", wyparte przez słowo "gej" (gay), dobrane celowo ze względu na budzące sympatię podstawowe znaczenie "radosny, wesoły"; "niepoprawne" stały się wszystkie tradycyjne zachowania grzecznościowe w stosunku do kobiet, jak podawanie im okrycia czy przepuszczanie w drzwiach; zabronione jest też zwracanie się per "panno" (miss) do kobiety niezamężnej, stosowanie określeń kobiety przez jej relacje do mężczyzny (np. żona czy wdowa) oraz używanie sformułowań typu "słaba płeć" czy "męskie cechy", obligatoryjne stało się natomiast tworzenie żeńskich form wszystkich zawodów i funkcji; w walce z "męskim szowinizmem" posunięto się do zwalczania otoczonego w USA szczególną czcią określenia twórców Republiki mianem "Ojców Założycieli" (Founding Fathers); w sferze instytucjonalnej jednym z głównych postulatów p.p. jest stosowanie płciowego numerus clausus w obsadzie stanowisk (nie tylko w instytucjach publicznych, ale również w firmach prywatnych) czy kandydatów na listach wyborczych.

Zjawisko p.p. pozostaje w ścisłym związku z radykalnymi i wojowniczymi (nie stroniącymi od terroryzmu) ideologiami N o w e j L e w i c y, a w szczególności z feminizmem, "antypedagogiką", ekologizmem, antytechnologicznym enwiromentalizmem i "multikulturalizmem"; jego główną i najszerszą podstawą jest, jak się zdaje, właśnie ideologia "wielokulturowości", rozumianej nie jako konstatacja istnienia wielu i różnych kultur (co jest faktem), lecz jako zakaz ich wartościowania (oceniania wg obiektywnych i wszechstronnych kryteriów, zwłaszcza prawdy, dobra i piękna), co w konsekwencji oznacza stawianie wyżej cywilizacji niższych, pierwotnych, a nawet apoteozę dzikości jako bardziej "ludzkiej" i zgodnej z naturą; praktycznym - i prowadzącym do rebarbaryzacji - skutkiem tej ideologii jest zaniżanie standardów w edukacji, np. przez nauczanie "etnomatematyki", wspierane twierdzeniami (głoszonymi przez "poważnych" naukowców z renomowanych uniwersytetów), że nie należy przeceniać umiejętności czytania i pisania, gdyż są one jedynie "technologią rządzenia", zamiast czego lepiej skupić się na "głosach nowo pojawiających się ludów", które rzucają wyzwanie "zachodniemu hegemonistycznemu uporządkowaniu wiedzy" i wskrzeszają tradycję przekazu ustnego (przejawem tegoż ma być np. "muzyka" rapowa); przedmiotem nieskrywanej nienawiści ideologów i aktywistów p.p. jest kultura zachodnia - w tym większym natężeniu, im bardziej dotyczy to jej klasycznej, łacińsko-chrześcijańskiej postaci; najwyższe dokonania zachodniej duchowości, artyzmu i wiedzy to godne tylko pogardy (przybierającej w bardziej wyrafinowanej odmianie - "politycznie poprawnego" literaturoznawstwa czy historii idei - postać demaskatorskiego "dekonstrukcjonizmu") dzieła "martwych białych samców"; niedopuszczalne jest natomiast wyrażanie opinii, że np. Szekspir był lepszym poetą niż dowolny czarnoskóry pisarz z Nigerii, gdyż oznaczałoby to rasizm, elitaryzm, eurocentryzm, szowinizm, nieczułość na różnorodność, powielanie stereotypów i seksizm.

Tropienie przejawów "s e k s i z m u", czyli rzekomego upośledzania i poniżania kobiet w "patriarchalnej kulturze" (w wulgarnym wariancie - "fallokracji") Zachodu, czerpie impulsy z ideologii feminizmu, będącego (wg określenia Petera Schwartza) "trybalizmem rodzaju", tj. nowoczesną odmianą plemienności, zmierzającą do zrównania wszystkich kobiet na najniższym poziomie "wyzyskiwanej" masy, która ma dokonać kolektywnego odwetu na swoich "wyzyskiwaczach" (mężczyznach) i wywalczyć sobie - przy pomocy uregulowań prawnych oraz dzięki interwencji rządu - miejsce we władzy, bez względu na indywidualne zdolności czy zasługi; ta mentalność plemiennej hordy zaowocowała już wprowadzeniem - przede wszystkim na obszarze humanistyki - kategorii gender ("płci kulturowej"), na której bazie potworzono katedry uniwersyteckie dla nowej, pseudonaukowej dyscypliny; pustoszący wpływ tej ideologii ogarnia już jednak także, mającą bardziej realne skutki w dziedzinie życia społecznego, dziedzinę jurysprudencji, czego przykładem jest zmiana definicji gwałtu z obiektywnej (użycie przemocy) na subiektywną (samopoczucie), dokonana przez profesor prawa Catherine MacKinnon: "Nazywam gwałtem każdą sytuację, gdy kobieta uprawia seks i czuje się zgwałcona" (cyt. za: P. Schwartz, Trybalizm rodzaju, [w:] A. Rand, Powrót człowieka pierwotnego, Poznań 2003, 275); dążenie do zmiany paradygmatu kultury w perspektywie gender idzie częstokroć w parze z zabawnym nieuctwem, widocznym np. w postulowaniu zastąpienia wykładu dziejów opowiadaniem "jej historii" (her-story), zamiast "jego historii" (history) - najwyraźniej bez świadomości, iż wyraz ten nie jest rdzennie angielski, a zaimek "his" nie stanowi jego formantu.

W parze ze zwalczaniem "seksizmu" idzie walka z "lookizmem", czyli wyciąganiem konsekwencji z wyglądu zewnętrznego, nazywanym "opresyjnym ustalaniem kryteriów atrakcyjności", jako że nazwanie dziewczyny ładną "stereotypowo hierarchizuje", a dla nieładnych jest "opresyjne"; podobnie nazwanie kogoś niskim albo grubym; z kolei zwierzęta powinny być określane za pomocą terminu: "mój zwierzęcy towarzysz"; w niektórych wypadkach - dotyczących np. kalectwa czy inwalidztwa, które p.p. nakazuje nazywać "niepełnosprawnością" i traktować ją jako równowartościową "pełnej sprawności" - analogiczne kryteria p.p. są wręcz odrażające: gdy w chirurgii pojawiła się możliwość przywrócenia słuchu głuchym dzieciom metodą tzw. implantów ślimakowych, rzecznik Narodowego Stowarzyszenia Głuchych wydał oświadczenie nazywające "okrucieństwem otwieranie dziecięcej czaszki i przeciąganie przewodów przez ucho wewnętrzne lub przez ślimak tylko po to, by wydrzeć dziecku jego przyrodzone prawo do ciszy", a redaktor czasopisma "Silent News" napisał, że "niesłuszne jest, gdy słyszący rodzic odmawia głuchemu dziecku jego kulturowej tożsamości i zmusza je, by zaczęło słyszeć" (cyt. za: P. Schwartz, Wielokulturowy nihilizm, [w:] A. Rand, dz. cyt., 338).

Presji funkcjonariuszy poprawnościowej "policji myśli" nie uniknął też Kościół; np. w amerykańskiej wersji Katechizmu cytat z Ewangelii: "wszystko, coście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40) zamieniono na: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z moich członków rodziny..."; próby ustalenia "poprawnej" terminologii sięgają w tej dziedzinie nawet zamiaru znalezienia płci dla Ducha ¦więtego, co jednak dotychczas nie przyniosło zadowalającego rezultatu, gdyż "niepoprawne" okazały się nie tylko zaimki "on" i "ona", ale również "ono".

Sukcesy p.p. na polu legislacji w USA są, jak dotąd, niewielkie, w ogromnym stopniu zdołała ona natomiast spustoszyć edukację uniwersytecką; przyczyną tego stanu rzeczy, jest fakt, iż obecna kadra profesorska - zwłaszcza na kierunkach humanistycznych - wywodzi się często z grona studenckich aktywistów Nowej Lewicy wzniecających rozruchy na kampusach w latach 60. i 70.; na ponad 100 uczelniach wprowadzono "kodeksy językowe" oraz seksualne, zawierające drobiazgowe zakazy posługiwania się napiętnowanymi słowami, czy zadawania "niewłaściwych" pytań; wdrożono też dyscyplinarne karanie za "źle ukierunkowany śmiech", albo opowiadanie dowcipów o "zbyt małym stopniu uwrażliwienia"; oporni kierowani są na przymusowe kursy reedukacyjne lub relegowani z uczelni; "wzorcowym" przykładem kodeksu p.p. jest okólnik opracowany przez Biuro Spraw Studenckich Smith College w Northampton (Massachusetts), zatytułowany Poszczególne przejawy ciemiężenia, resp. postrzegania ludzi jako odmiennych; jednym z tych przejawów ma być "etnocentryzm", definiowany jako "ciemiężenie kultur innych niż dominująca, w przekonaniu, że dominujący sposób bycia jest najlepszy" (cyt. za: P. Schwartz, Wielokulturowy..., 323); innym "urodyzm", definiowany jako "budowanie standardu piękna/atrakcyjności; ciemiężenie stereotypami i uogólnieniami, zarówno tych, którzy nie spełniają wymagań standardu, jak i tych, którzy mu odpowiadają" (cyt. za: tamże); jeszcze innym "zdolnizm", polegający na "ciemiężeniu odmiennie uzdolnionych przez chwilowo uzdolnionych" (cyt. za: tamże, 324).

W Europie spontaniczne przejawy p.p. były i są na uczelniach słabsze, za to bardziej systematyczny jest proces odgórnych regulacji legislacyjnych, zwłaszcza na ponadnarodowym poziomie struktur Unii Europejskiej, począwszy już od 21 II 1990, kiedy to Komitet Ministrów Rady Europy rekomendował, opracowany przez Catherine Lalumiere, dokument O eliminacji seksizmu z języka; sytuacja ta stanowi wierne odwzorowanie fundamentalnej dziś różnicy pomiędzy społeczeństwem amerykańskim, gdzie często i szeroko, niemniej samorzutnie, rodzą się rozmaite aberracje ideologiczne, lecz napotykają równie spontaniczny i silny opór obywatelski (m.in. w postaci rozległej sieci "niepoprawnych" stacji radiowych i telewizyjnych, żywiących się prawie wyłącznie szydzeniem z p.p.), zaś ingerencja państwa jest relatywnie słabsza - a zbiurokratyzowanymi krajami europejskimi, gdzie proces rozkładu inicjowany jest z góry, przy równie relatywnie mniejszym zaangażowaniu zarówno jego zwolenników, jak przeciwników; w Polsce od 1989 występują analogiczne procesy, stymulowane dodatkowo tradycyjnym od czasów oświecenia kompleksem niższości rodzimych elit wobec Zachodu, popychającym ku dorównywaniu mu w "postępie", a ostatnio również zdwojoną aktywnością - tracącej wpływy społeczne skrajnej lewicy - na polu "zmieniania mentalności społeczeństwa", jako oficjalnie proklamowanego przez aktywistki feminizmu (wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, minister Magdalena ¦roda) celu działań rządu.

2. I n t e r p r e t a c j e. Niekontrowersyjne wydaje się określenie zasadniczego celu ideologii p.p., zaproponowane przez Rogera Scrutona, jako "wymuszenie takich zachowań językowych i innych, które będą zgodne z pewną szczególną wizją społeczeństwa wielokulturowego, pluralistycznego, opiekuńczego i nie osądzającego" (Słownik myśli politycznej, Poznań 2002, 287); rysem niezmiernie charakterystycznym p.p. jest jednak sprzeczność pomiędzy hałaśliwie deklarowanym celem eliminowania wszelkich uprzedzeń i "mowy nienawiści", a faktycznym i nagminnym znieważaniem przez jej aktywistów wszystkich "niepoprawnych" oraz przypisywaniem im najgorszych cech i intencji; podobnym paradoksem jest sprzeczność pomiędzy rzekomo bezkompromisową obroną wolności słowa i nienawiścią do wszelkich form cenzury, a stale wykazywanym dążeniem poprawnościowych "czerezwyczajek" do zakazywania wypowiadania opinii oraz zachowań "politycznie niepoprawnych", a nawet ich kryminalizowania; zdradza to nad wyraz bezwzględne, agresywne i fanatyczne dążenie do nieograniczonej władzy - także nad językiem i umysłami ("l o g o k r a c j i"); metodą temu służącą jest dążenie do zastraszenia i obezwładnienia przeciwników za pomocą słów - "wytrychów" o celowo niesprecyzowanej treści, które mają wytworzyć poczucie niepewności i strachu przed czymś nieokreślonym (horror metaphysicus); człowiek atakowany propagandą p.p. winien wykazywać nieustanną "czujność" nie tylko w stosunku do innych, już wskazanych i napiętnowanych jako "rasiści", "etnocentryści" czy "seksiści", ale również wobec samego siebie, ponieważ takie same "demony" mogą gnieździć się w jego własnym umyśle.

Więcej kontrowersji napotkać można w próbach interpretacji genezy i natury tego zjawiska, oscylujących pomiędzy jego bagatelizowaniem - jako przejawu dziwactwa czy przelotnej mody - a przesadną koncentracją na wybranych ekscesach (zwłaszcza najbardziej rzucającej się w oczy, i stąd będącej łatwym łupem satyryków, poprawnościowej "nowomowy"), rozpatrywanych w izolacji od źródeł i szerszego podłoża, jakim jest długotrwały kryzys cywilizacji zachodniej - jedynej w dziejach ludzkości, która zrodziła w swoim łonie potężny nurt samonienawiści i samooskarżania się o wszelkie zło; zapewne najbliżej prawdy o bezpośrednich źródłach tego zjawiska są ci, którzy wskazują na wewnętrzny kryzys "starej" (marksistowskiej) lewicy, zawiedzionej "nierewolucyjnością" rzesz robotników i zdruzgotanej polityczną oraz moralną klęską komunizmu sowieckiego; zrodziło to potrzebę poszukiwania nowego, "zastępczego" proletariatu, który można i należy "wyzwolić", a "proletariatem" tym mogą być (łącznie bądź z osobna) kobiety, dzieci, homoseksualiści, kolorowi, nasi bracia/siostry-zwierzęta, a nawet całość ubóstwionej Natury, "uciskanej" przez człowieka i dla jego zdrożnej przyjemności; najmocniejszych argumentów na rzecz takiej interpretacji dostarczają (bezwiednie) sami aktywiści p.p., jak np. czołowa ideolożka wojującego feminizmu, Andrea Dworkin, prezentująca relację seksualną mężczyzna - kobieta w kategoriach analogicznych do "walki klasowej", jako "wojenną inwazję i okupację", albowiem "pod względem cielesnym w czasie stosunku kobieta staje się przestrzenią zamieszkałą, dosłownie terytorium okupowanym: okupowanym, nawet jeśli nie było oporu ani przemocy; nawet jeśli okupowana osoba mówiła: tak, proszę; tak, pośpiesz się, tak, jeszcze", co czyni ją "kolaborantką" mężczyzny-okupanta, bardziej upadłą w kolaboracji niż jacykolwiek inni kolaboranci, gdyż "doświadczającą przyjemności we własnej niższości" (cyt. za: P. Schwartz, Trybalizm..., 279).

Odnośnie do głębszych źródeł p.p. przekonująco brzmi hipoteza polskiego teologa, Michała Wojciechowskiego, iż zjawisko to, powierzchownie (na podstawie swoich aktualnych znamion) brane jako czysto laickie, stanowi zdeformowany, świecki mutant anglosaskiego p u r y t a n i z m u, który - w przeciwieństwie do katolicyzmu - pragnął poddać drobiazgowej kontroli teokratycznej władzy i społeczności lokalnych wszystkie ludzkie zachowania, myśli i wypowiedzi; przejawem tego samej mentalności była sławetna prohibicja alkoholu, która wygenerowała zorganizowaną przestępczość (tak samo jak czyni to współcześnie "walka z narkotykami"); dowodem podobieństwa p.p. do purytanizmu jest występująca i tu, i tam, obsesja na punkcie seksu, z tą tylko różnicą, że purytanizm był skrajnie rygorystyczny i za grzech uważał każdą manifestację seksualności - nawet w małżeństwie, natomiast p.p. jest bardziej i - osobliwie - selektywna, gdyż potępia zachowania naturalne, a toleruje i rozwody, i rozwiązłość, i dewiacje (na razie oprócz pedofilii); dziedziczona po purytanizmie seksualna mania p.p. odżywa w ściganiu "molestowania seksualnego", którym może być już najniewinniejsza pochwała wyglądu kobiety; konstatację o purytańskich korzeniach p.p. należy jednak uzupełnić o również anglosaskie i nowożytne, lecz zupełnie laickie źródło, jakim jest k o n t r a k t u a l i z m, gdyż dążenie do formalizowania wszystkich relacji międzyludzkich widoczne jest także w zalecanym zupełnie poważnie schemacie działań mających prowadzić do nawiązania kontaktów seksualnych, a polegającym na "zawieraniu umów", czyli uzyskiwania wyraźnych przyzwoleń przy każdej czynności do tego celu prowadzącej.

Zważywszy, że najogólniejszym praźródłem postaw, na których zrodziło się zjawisko p.p. jest - najprawdopodobniej - wrogi wszelkiemu zróżnicowaniu i dążący do ściągnięcia wszystkich w dół e g a l i t a r y z m, a emocją wyrażającą to dążenie jest uczucie zawiści wobec wszystkiego, co ponad ten najniższy wspólny mianownik ośmiela się wyrastać, najtrafniejszym określeniem tego fenomenu wydaje się nihilizm "w stanie czystym", "nienawiść do dobra za to, że jest dobrem" (A. Rand, Wiek zawiści, [w] taż, Powrót człowieka pierwotnego..., 172).

R. Kimball, Tenured Radicals: How Politics Has Corrupted Our Higher Education, New York 1990; D. D`Souza, Illiberal Education: The Politics of Race and Sex on Campus, New York 1991; K. Szymański, Ofensywa nowej nowomowy, "Myśl Polska" 1993, nr 11; JK, Obłęd czyli Orwell w Ameryce, "Gazeta Polska" 23 IX 1993; A. Waśko, Autorytet kulturalny i polityczna poprawność, "Arka" 1994, nr 49(1); M. Wojciechowski, Przefarbowany problem. Spór o poprawność polityczną, "Rzeczpospolita" 28-29 XII 2002, nr 301; A. Rand, Powrót człowieka pierwotnego. Rewolucja antyprzemysłowa, redakcja, wprowadzenie i dodatkowe artykuły Peter Schwartz, Poznań 2003; J. Witek, Z. ¯migrodzki, Polityczna poprawność w III Rzeczypospolitej, Radom 2003.

Komentarz każdy moze dodac sobie sam taki na jaki go stać.
Nabi
 

Postautor: kesey » 11 mar 2008, 3:26

Jest jeszcze zwykła ludzka przyzwoitość, która nieokraszona żadną ideologią (zwłaszcza polityczną) pozwala szanować innego człowieka- niezależnie od jego przekonań, wyglądu, preferowanych wartości, czy też sposobu bycia.
Ludzka przyzwoitość jest określeniem potocznym i miałkim do zdefiniowania, jednakże większość ludzi intuicyjnie wyczuwa, gdzie przebiegają jej granice i stara się ich nie przekraczać.
Nigdy nie dyskutuj z idiotą- najpierw sprowadzi cię do swego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem.
Awatar użytkownika
kesey
VIP
VIP
 
Posty: 1735
Rejestracja: 25 kwie 2005, 23:51
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował : 51 razy
Otrzymał podziękowań: 197 razy

Postautor: Nabi » 11 mar 2008, 9:35

I z tym co napisał kesey o przyzwoitości zgadzam się w 100% (choć jak każde pojęcie podstawowe jest trudna do zdefiniowania :D ).

Natomiast z tego samego powodu poprawność polityczna jest dla mnie nie do zaakceptowania - jak każda iedeologia niebezpiczna dla czlowieka i jego godnośći w imię "raju na ziemi", "walki klas" czy "walki płci" albo "rasy panów".
Nie wyobrażam sobie, aby w pracy kuratora kierować się jakimikolwiek uprzedzeniami czy to odeologicznymi, czy rasowymi, ze względu na płeć, czy jakimikolwiek innymi, a więc i stosować poprawność polityczną.
Nabi
 

Postautor: kgb14 » 01 kwie 2008, 22:31

amen :-)
,,Oponiarz''

,,One To-Day is Worth
Two To-Morrows''
Obrazek
Awatar użytkownika
kgb14
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 2622
Rejestracja: 30 paź 2007, 23:23
Lokalizacja: Opole
Podziękował : 97 razy
Otrzymał podziękowań: 127 razy

Postautor: Nabi » 28 kwie 2008, 22:23

Zgodnie, z jakże życzliwą, sugestią keseya piszę w tym wątku.
Po przeczytaniu wypowiedzi w wątku z rzecznikiem praw obywatelskich przypomniało mi sie jeszcze kilka wcześniejszych dyskusji i pomyślałem o pewnej propozycji dla adminów.
Otóż proponuję przyznawanie wyróżnień dla najlepszych forumowiczów. Oczywiście przynającym jury są admini, a zgłaszać kandydatury może każdy z uczestników - oczywiście za zgodą zgłaszanych.
Proponuję wyróżnienia przyznawać w trzech rodzajach, jak w sporcie, tyle że zamiast złota, srebra i brązu proponuję kolory, a nazwy wyróżnień proponuję na wzór nagród filmowych.
I tak kuratorom dla dorosłych zamiast oskarów proponuję przyznawać jurki - odpowiednio: zielonego jurka, żółtego jurka i czerwonego jurka, a rodzinnym zamiast wiktrów proponuję kobry - odpowiednio czarną kobrę, białą kobrę i bezbarwną kobrę. Pierwotnie dla rodzinnych miałem zaproponować keseye, ale uznałem, że keseyowi byłoby niekomfortowo przyznawać keseye, zatem niech będą kobry.
Oczywiście techniczną stronę przyznawania (np.:jakiś znaczek przy nicku?) pozostawiam adminom mając nadzieję na ich życzliwe przyjęcie tej propozycji.
I na koniec - ufając przychylności adminów - proszę o nie zgłasznie mojej kandydatury do owych wyróżnień, bo jako pomysłodawca niegodny jestem żadnej z nich i nie mogę się zgodzić na kandydowanie do takich zaszczytów.
Nabi
 

Postautor: kesey » 29 kwie 2008, 2:35

:lol: Niegodniśmy Wasza miłość, niegodniśmy ... :lol:
Nigdy nie dyskutuj z idiotą- najpierw sprowadzi cię do swego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem.
Awatar użytkownika
kesey
VIP
VIP
 
Posty: 1735
Rejestracja: 25 kwie 2005, 23:51
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował : 51 razy
Otrzymał podziękowań: 197 razy

Postautor: BartK » 29 kwie 2008, 17:39

Najchętniej bym przyznał nagrodę BANanowego Nabi'ego, jednak jako zielony Bartłomiej muszę się liczyć z czerwonym kesey'em :)
Awatar użytkownika
BartK
VIP
VIP
 
Posty: 1242
Rejestracja: 25 kwie 2005, 23:07
Lokalizacja: Szczecin-Centrum
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

Postautor: Kobra » 29 kwie 2008, 18:57

Jako tylko czarna kobra muszę liczyć się z zielonym Bartłomiejem, a tym bardziej czerwonym Keseyem :wink:
Ale na szczęście brązowy Nabi mi nie zagraża..... :D
Kobra
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 226
Rejestracja: 02 mar 2006, 20:13
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Postautor: jurek » 30 kwie 2008, 1:55

Ciągnąc pomysł Nabiego a raczej w kwestii uzupełnienia tego pomysłu proponuje nagrody dla najgorszych forumowiczów na wzór Złotych Malin (nagród dla najgorszych dzieł filmowych) przyznawanych w przededniu rozdania Oskarów.
¯eby powiązać to z propozycją Nabiego i niejako zaakcentować i uwiecznić ten jego wspaniały pomysł to proponuje "Nabki" za pierwsze miejsce nadawalibyśmy:
Złotego Nabka
za drugie:
Srebrnego Nabka
za trzecie:
Brązowego Nabka
I na koniec - ufając przychylności adminów - proszę o nie zgłaszanie do tego wyróżnienia Nabiego, bo jak sam pisze jako pomysłodawca niegodny jest żadnej z nich i nie może się zgodzić na kandydowanie do takich zaszczytów
Multi multa sciunt, nemo omnia
Awatar użytkownika
jurek
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 577
Rejestracja: 29 cze 2005, 1:14
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Postautor: Nabi » 30 kwie 2008, 9:17

---------- 08:15 30.04.2008 ----------

Już kolejny raz jestem posądzony o brąz - wiem, net nie oddaje rzeczywistości, dlatego tytułem wyjaśnienia - Nabi nie jest z brązu - to spiż :lol: .
A tak wogóle nie podzielam propozycji jurka - jestem zwolennikiem wyłącznie stymulowania pozytywnego - dlatego proponuję wyrożniać tylko najlepszych. Najgorszych nie piętnujmy - służmy przykładem i wzorcami :wink: w końcu znaczna część z nas to podobno pedagodzy :wink:

---------- 08:17 ----------

Aczkolwiek - na moją życzliwą propozycję Bartłomiej chciałby odpowiedzieć BAN(nan)em - to brzmi jak groźba :lol:
Nabi
 

Postautor: kgb14 » 30 kwie 2008, 10:46

To może jeszcze nagroda ,,Odkrycie roku'' za najciekawszy post :-) oraz ,,Debiut roku lub miesiąca'' ? :-) :lol: :shock:

Dopisek do avatara byłby wtedy czasowy :-) :lol: :shock:


:crazy:
,,Oponiarz''

,,One To-Day is Worth
Two To-Morrows''
Obrazek
Awatar użytkownika
kgb14
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 2622
Rejestracja: 30 paź 2007, 23:23
Lokalizacja: Opole
Podziękował : 97 razy
Otrzymał podziękowań: 127 razy

Postautor: Nabi » 30 kwie 2008, 10:51

Jestem "za" :lol:
Nabi
 

Postautor: Kobra » 30 kwie 2008, 15:34

Uważam, że jednak net w dużej mierze oddaje rzeczywistość :lol:
Myślę, że się nie mylę i Nabi, w realu nie jesteś wysokim, przystojnym szatynem lub brunetem o zniewalającym uśmiechu ( w moim typie :wink: )
Twoje wypowiedzi na forum ( szczególnie te ostatnie ) powodują bowiem,
iż niebezpiecznie zaczynam darzyć Cię sympatią...... :oops:
Kobra
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 226
Rejestracja: 02 mar 2006, 20:13
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Postautor: kgb14 » 30 kwie 2008, 20:22

Kobra ja mam zniewalający usmiech :-:

I jestem wysokim ale niestety łysym facetem , włosy mam raczej brązowe ( nie daję im raczej urosnąć :mrgreen: ) . Czy jestem w Twoim typie :oops: :oops: :?:
,,Oponiarz''

,,One To-Day is Worth
Two To-Morrows''
Obrazek
Awatar użytkownika
kgb14
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 2622
Rejestracja: 30 paź 2007, 23:23
Lokalizacja: Opole
Podziękował : 97 razy
Otrzymał podziękowań: 127 razy

Postautor: BartK » 30 kwie 2008, 21:01

Nabi pisze:Aczkolwiek - na moją życzliwą propozycję Bartłomiej chciałby odpowiedzieć BAN(nan)em - to brzmi jak groźba :lol:


Bo to była groźba :/
Awatar użytkownika
BartK
VIP
VIP
 
Posty: 1242
Rejestracja: 25 kwie 2005, 23:07
Lokalizacja: Szczecin-Centrum
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 12 razy

PoprzedniaNastępna

Wróć do Funkcjonowanie forum

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość