Czy kokoszkę zastrzelono z premedytacją?

Z życia wzięte. Nietypowe sytuacje, anegdoty, żarty - tylko na wesoło. "Smutne wątki" blokujemy bez ostrzeżenia :)

Moderatorzy: Ultima, BBG, Sasquatch

Czy kokoszkę zastrzelono z premedytacjĄ?

Postautor: Ultima » 05 lip 2012, 15:32

Po przeczytaniu artykułu z Rzeczpospolitej "Kukuryku, sąd w kurniku!" - KLIK, przypomniało mi się kilka absurdalnych spraw sądowych.
Jedną z nich była sprawa opiekuńcza w której przeprowadzałam wywiad. Otóż czteroletni chłopczyk będąc na spacerze z babką, wjechał rowerkiem w kobietę. Kobieta nie miała o to żalu, nic nikomu się nie stało. Nie wiadomo skąd na miejscu znalazła się Policja, która postanowiła skierować sprawę do sądu rodzinnego, w celu wglądu w sytuację dziecka :)

Nie tak dawno, przeprowadzałam wywiad w sprawie nieletniej gimnazjalistki, która rzekomo dokonała kradzieży słodyczy w markecie (jak wiadomo spraw takich wpływa ogrom). Sprawa różniła się tym od innych typowych kradzieży w markecie dokonywanych przez dzieciaki, że nieletnia była na zakupach z ojcem i w cale nie miała zamiaru nic ukraść. Część zakupów nie zmieściła się jej do koszyka i włożyła je do kieszeni z zamiarem wyłożenia ich przy kasie. Niestety nie doszło do zapłaty, ponieważ została ujęta przez tajną ochronę jeszcze przed kasą. Na nic zdały się tłumaczenia.

Oczywiście prowadzenie takich spraw generuje koszty - przyjazd Policji, skierowanie sprawy do sądu, wszczęcie postępowania, przeprowadzenie wywiadu przez kuratora, a potem....umorzenie.

Na pewno każdy z Was ma podobne doświadczenia. Piszcie o tym tutaj. :D
Awatar użytkownika
Ultima
Admin
Admin
 
Posty: 1352
Rejestracja: 01 mar 2008, 20:58
Lokalizacja: UE
Podziękował : 749 razy
Otrzymał podziękowań: 488 razy

Postautor: michal » 05 lip 2012, 22:07

Ależ z miłą chęcią odpowiem! Już kiedyś zresztą zakładałem na forum podobny temat. Z ostatnich przypadków:

1) niepełnosprawne umysłowo dziecko z rodzicami na zakupach w supermarkecie wzięło butelkę napoju w rękę i po odłączeniu się od nich chciało samo wyjść ze sklepu. DZIELNA OCHRONA zatrzymała BANDYTÊ i oczywiście zaraz wezwała Policję, choć rodzice byli w zasadzie natychmiast wyjaśniając sprawę i deklarując, że przecież oni za to zapłacą. Oczywiście sprawa trafiła do Sądu, ja dostałem wywiad, w którym napisałem o niezasadności wszczynania postępowania wychowawczego, Sąd zaś sprawę umorzył. Koszty? Czas? Bez komentarza...

2) 9 - latek jadąc rowerem po chodniku zderzył się z 2 rowerzystą, który w rezultacie upadku doznał rozcięcia wargi. Sprawa trafiła do Sądu. żeby było śmieszniej wywiad w terminie natychmiastowym, jak by to była sprawa zagrożenia życia lub zdrowia. Chłopiec ze strachem dopytywał się, czy on albo rodzice nie trafia za to do więzienia. Efekt? Patrz pkt 1. Pytanie? PO CO TO?!!!

3) dziewczynka potrącona przez samochód, sprawca uciekł, ona sama mało nie zmarła. Dzielni nasi stróże prawa przesłuchali ją po MIESI¡CU! a ponieważ nie byli w stanie znaleźć sprawcy to wystosowali do Sądu wniosek o ukaranie jej, ponieważ jechała lewą stroną jezdni. Samochód jechał w tym samym kierunku co ona, musiał więc zjechać na lewy pas żeby ją uderzyć.

Pytanie ogóle do mądrych naszych legislatorów (wiem, że niektórzy tu zaglądają) - rokrocznie produkujecie tyle nowych, w większości zbędnych, albo bzdurnych przepisów, czy nie można by chwilę się zastanowić i zrobić coś chociażby z tym? JAKI JEST SENS TAKICH SPRAW? Czy naprawdę nie ma na co wydawać pieniędzy, zajmować czas sędziów, kuratorów, policjantów?

PS. Co do kur, o których pisała "Rzepa". Kiedyś, dawno temu, jeszcze jako protokolant sądowy brałem udział w sprawach - o kradzież pustego worka po kartoflach i o kradzież 2 królików. Normalne sprawy karne jeszcze na zasadzie kk z 1969r. Sprawcy dostali po 4 lata. Minimalny wymiar kary.
- Buenos dias, senor Siarra!
michal
 
Posty: 81
Rejestracja: 26 sie 2005, 15:10
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Postautor: constantine » 05 lip 2012, 22:16

michal pisze:Pytanie ogóle do mądrych naszych legislatorów (wiem, że niektórzy tu zaglądają) - rokrocznie produkujecie tyle nowych, w większości zbędnych, albo bzdurnych przepisów, czy nie można by chwilę się zastanowić i zrobić coś chociażby z tym? JAKI JEST SENS TAKICH SPRAW? Czy naprawdę nie ma na co wydawać pieniędzy, zajmować czas sędziów, kuratorów, policjantów?

To nie do końca tak, że legislatorzy decydują. Decydują ci, którzy kierują wnioski o ukaranie - im często brak zdrowego rozsądku. Prawo może być idiotyczne i niestety coraz bardziej takie jest, ale to my - kuratorzy, my - policjanci, my - inni funkcjonariusze decydujemy - jeszcze póki co - o tym kiedy jest wykroczenie, a kiedy zwykły nieszczęśliwy wypadek. Przepisy nie uregulują wszystkiego, bo życie - jak wiemy - jest o niebo bogatsze. Teraz w ustawodawstwie niestety dąży się do tego, aby wszystko określić, a to niemożliwe.
Pióro może być okrutniejsze od miecza!
Pomysły MS zbliżają nas do Kosmosu...
Awatar użytkownika
constantine
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 1446
Rejestracja: 06 mar 2009, 12:13
Podziękował : 10 razy
Otrzymał podziękowań: 46 razy

Demoralizacja? (artykuŁ z z Gazety.pl)

Postautor: Czcibor » 28 gru 2012, 17:22

---------- 16:11 28.12.2012 ----------

Na wniosek policji sąd wszczął wobec 14-letniej gimnazjalistki z Gliwic postępowanie o demoralizację. Wszystko dlatego, że została potrącona na przejściu dla pieszych, a kierowca nie wezwał policji ani pogotowia. - Takie podejście do tej sprawy to nic innego jak demoralizacja - uważa profesor Marian Filar
Kilka dni przed Bożym Narodzeniem mama 14-letniej Patrycji dostała pismo z sądu, w którym przeczytała, że w wydziale rodzinnym i nieletnich Sądu Rejonowego w Gliwicach wszczęto postępowanie dotyczące jej córki. "Z materiałów nadesłanych przez Komendę Miejską Policji wynika, iż istnieje uzasadnione przypuszczenie, iż nieletnia wykazuje przejawy demoralizacji" - napisali sędziowie.

Zszokowana kobieta sięgnęła do kodeksu, a potem słownika języka polskiego. I przeczytała, że demoralizacja to odrzucenie obowiązujących norm moralnych, prowadzące do łamania prawa i rozwiązłości obyczajów.

- Moja córka taka nie jest. ¦wietnie się uczy, jest obowiązkowa i nigdy nie sprawiała kłopotów wychowawczych ani w domu, ani w szkole - zapewniła nas mama dziewczynki.

Na początku stycznia w szkole Patrycji pojawi się jednak kurator, który zrobi wywiad środowiskowy na jej temat. O jej "prowadzenie się" będzie też wypytywał sąsiadów oraz znajomych z podwórka. Potem wyda opinię, od której będzie zależał dalszy los 14-latki. W najgorszym wypadku może nawet trafić do ośrodka wychowawczego.

Rażąca sprzeczność z zasadami bezpieczeństwa drogowego

Co takiego zrobiła Patrycja, że zdaniem policji jest zepsuta do szpiku kości? "Gazeta" ustaliła, że postępowanie dotyczy... wypadku, w którym dziewczyna została ranna. 3 września razem z koleżanką wracały do domu. Kiedy doszły do przejścia dla pieszych na ul. Zwycięstwa, na sygnalizatorze migało zielone światło. Patrycja wbiegła więc na pasy i kiedy pokonała jakieś 2,5 metra, została potrącona przez fiata punto, który na zielonej strzałce wyjechał z prostopadłej ulicy. Na zdjęciach z monitoringu widać, że dziewczynę wybiło w powietrze, po czym runęła na ziemię. Kierująca fiatem kobieta nie wezwała policji ani pogotowia, tylko wsadziła gimnazjalistkę do swojego auta i zawiozła do prywatnej przychodni. Dopiero stamtąd pojechały do szpitala i powiadomiły o wypadku mamę Patrycji, a następnie policję. Na szczęście dziewczynce - oprócz ogólnych potłuczeń - nic poważnego się nie stało.

Policja powołała biegłego, który wydał opinię, że zachowanie 14-latki "pozostawało w rażącej sprzeczności z zasadami bezpieczeństwa drogowego. Nieprawidłowość jej zachowania polegała na niezachowaniu szczególnej ostrożności przed wkroczeniem na jezdnię". Uznał, że kierująca fiatem nie miała możliwości wyhamowania, bo dziewczynka jej wyskoczyła przed maskę. Kwestią tego, że nie wezwała służb ratunkowych i odjechała z miejsca zdarzenia, nikt się nie zajął.

Policja: Musimy trzymać się przepisów

- W tej sytuacji, kiedy nastolatka została określona jako sprawca wypadku, nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy skierować wniosek do sądu do spraw nieletnich. Określenie "demoralizacja" może jest niefortunne, ale musimy trzymać się przepisów - wyjaśnia nadkomisarz Marek Słomski, rzecznik komendy miejskiej w Gliwicach.

Według mecenasa Karola Konska, pełnomocnika Patrycji, postępowanie o demoralizację to przejaw nadużycia władzy. - Przepisy nie przewidują kierowania wniosku za takie wykroczenie - powiedział nam adwokat nastolatki.

"W policji ktoś powinien mocno się palnąć w głowę"

Zdaniem profesora Mariana Filara, karnisty z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ta sprawa nigdy nie powinna trafić do sądu. - Jestem ciekawy, kto kogo demoralizował: dziewczyna samochód czy samochód dziewczynę. Nie wiedziałem, że organy ścigania mają aż taką fantazję. To dla mnie niepojęte - powiedział nam profesor.

- W policji ktoś powinien mocno się palnąć w głowę. Liczę, że komenda wojewódzka obejmie tę sprawę nadzorem i doprowadzi do wycofania wniosku, który przynosi wstyd całej formacji - stwierdził Józef Kogut, prezes śląskiego oddziału Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw i były wieloletni szef chorzowskiej policji. Dodał, że jego zdaniem opinia biegłego jest mocno dyskusyjna. - Każdy kierowca wie, że dojeżdżając do przejścia dla pieszych, trzeba zachować wyjątkową ostrożność. A dziewczyna, choć miała migające zielone światło, miała prawo być na pasach - podkreśla.

Mama Patrycji: - Boje się, że jak pójdziemy do sądu, to córkę zaczną wytykać palcami, jakby była bohaterką "Galerianek". A przecież ona nic złego nie zrobiła.

PS Inicjały dziewczynki zostały zmienione


¬ródło: gazeta.pl

Po przeczytaniu tego artykułu nasunęło mi się na myśl, że gdybym przeprowadzał wywiad w tej sprawie i byłoby jak zakładam to sprawę zaliczyłbym do takich... nie najtrudniejszych, ale biorąc pod uwagę zainteresowanie mediów w tej sprawie wydaje się, że wszystko będzie tam trudne.. dla kuratora i nie tylko...
Co myślicie na temat tak opisanej sprawy?

---------- 16:22 ----------

aha, chyba nie ten dział wybrałem - proszę od przeniesienie do odpowiedniejszego :)


Czcibor, przyłączyłam Twój temat do innego, założonego wcześniej przeze mnie. Pozdrawiam. ultima.
Awatar użytkownika
Czcibor
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 147
Rejestracja: 08 wrz 2012, 11:04
Podziękował : 75 razy
Otrzymał podziękowań: 33 razy

Postautor: gabi » 29 gru 2012, 19:58

Myślę sobie, że zdrowy rozsądek powinien stać PONAD prawem :wink:
gabi
k.zawodowy
k.zawodowy
 
Posty: 137
Rejestracja: 27 sty 2006, 15:41
Podziękował : 71 razy
Otrzymał podziękowań: 32 razy


Wróć do Z życia wzięte

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość