Apel o pomoc


2 lipca 2020 | DODAŁ: Anna Kamińska | KATEGORIA: Aktualności |

Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili /Ewangelia wg św. Mateusza/

Szanowne Koleżanki i Koledzy,

Szanowni Państwo,

Poniżej przekazuję apel Pani Joanny Szulborskiej- Zastępcy Kuratora Okręgowego w Sądzie Okręgowym w Warszawie, o pomoc dla jej wnuczka, który zmaga się z ciężką chorobą i którego życie jest zagrożone zanim się jeszcze na dobre zaczęło.

Serdecznie proszę o pomoc dla dziecka i wsparcie zbiórki. Jestem przekonany, że dobro wraca- niezależnie od tego jakimi motywami kieruje się osoba, która je czyni.

Grzegorz Kozera- Przewodniczący Krajowej Rady Kuratorów

tel. 603 294 416, email: krajowarada.kuratorow@o2.pl

Fot. ze strony www.corinfantis.org/zbiorki-aktywne-menu/zbiorki-aktywne-zabiegi/828-antoni-przybylowski


Link do zbiórki:

Konto do wpłat: 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150
Fundacja na Rzecz dzieci z wadami serca COR INFANTIS
Tytuł przelewu: Antoni Przybyłowski

Apel Babci- Pani Joanny Szulborskiej

Dzień dobry.


Nazywam się Joanna Szulborska. Od 22 lat jestem kuratorem zawodowym w Okręgu Warszawskim. Zwracam się do Państwa z ogromną prośbą dotyczącą mojej córki Oli Przybyłowskiej, która w sierpniu spodziewa się swojego pierwszego dziecka Antosia.


Na badaniu połówkowym w marcu okazało się, że nasz Maluszek ma bardzo chore serduszko, które zaraz po urodzeniu trzeba będzie operować. Operacji podejmie się polski lekarz Edward Malec, który od wielu lat specjalizuje się w tego typu wadach, ale operuje w Niemczech. Operacja jest bardzo kosztowna, a czasu na uzbieranie tych środków jest bardzo mało.


Proszę Państwa o pomoc  w uratowaniu Antosia. Każde nawet niewielkie wsparcie finansowe oraz udostępnianie na dostępnych Wam portalach społecznościowych będzie zbliżało nas do celu. Serdecznie dziękuję za poświęcony mi czas i z góry dziękuję za okazaną pomoc.


Pozdrawiamiam serdecznie

Joanna Szulborska

Apel i informacja rodziców

Jesteśmy młodym małżeństwem. Niespełna rok temu, we wrześniu bliscy i znajomi bawili się z na naszym weselu. Wtedy wierzyliśmy, że przed nami jest wszystko co najlepsze, że życie potoczy się łatwo, lekko i przyjemnie. W czerwcu przecież oboje zostaliśmy magistrami fizjoterapii, mieliśmy pracę, pomagaliśmy wielu ludziom, mieliśmy gdzie mieszkać, nasze rodziny się dogadały, a my spełnialiśmy swoje największe marzenie – marzenie o rodzinie. Czy coś mogło pójść nie tak?

W grudniu dowiedzieliśmy się, że w sierpniu zostaniemy rodzicami. Oszaleliśmy z radości. Każdy dzień utwierdzał nas w tej radości, był jak Gwiazdka. Do 6 kwietnia, kiedy usłyszeliśmy. że serduszko naszego dziecka nie bije prawidłowo. Potem zrobiliśmy kolejne badania, słyszeliśmy druzgocące diagnozy -„dziecko nie przeżyje”, „trzeba usunąć ciążę”, „nie ma ratunku”.
To było jak grom z jasnego nieba. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Rozpacz, smutek, niedowierzanie towarzyszyły nam dzień i noc. Do tego brak jasnego rozpoznania. Kolejni lekarze, kolejne przypuszczenia. Nieprzespane noce, przepłakane dni. Poczucie całkowitego zagubienia i bezradności. Wreszcie trafiliśmy do poradni ze wspaniałą panią profesor, która dała nam małą iskierkę nadziei, a przede wszystkim postawiła diagnozę. Okazało się, że serduszko naszego Antosia jest bardzo chore, ale mimo to Antoś może żyć.

W rozpoznaniu można przeczytać: izomeryzm prawostronny, całkowity ubytek przegrody przedsionkowo-komorowej, odejście obu naczyń z prawej komory, przełożeniowe ustawienie naczyń, zwężenie lub zrośnięcie zastawki pnia płucnego, dwie żyły główne, do tego nasz synek ma narządy ustawione po przeciwnej stronie niż normalnie. Prawdopodobny zespół heterotaksji. Bez operacji kardiologicznych Maleństwo nie przeżyje. Obecnie nasz synek w łonie matki czuje się dobrze. A co najważniejsze ma szansę na normalne lub prawie normalne życie, a my mamy szansę na towarzyszenie w tej drodze naszemu Skarbowi.

Jako rodzice zostaliśmy postawieni wobec trudnego zadania i chcemy walczyć o zdrowie Synka. Do tej pory walczyliśmy o życie i sprawność naszych pacjentów, czasami wbrew zdrowemu rozsądkowi i wbrew diagnozom. Teraz musimy się zmierzyć z takim wyzwaniem. Jesteśmy na to gotowi. Jeździliśmy więc na konsultacje po całej Polsce, żeby dowiedzieć się, jakie są perspektywy leczenia tak skomplikowanego przypadku. Żaden ze specjalistów nie miał dla nas dobrych wiadomości. Dopiero w Uniwersyteckiej Klinice w Munster niezawodny profesor Edward Malec wraz z doc. Katarzyną Januszewską i zespołem podjęli się tego zadania. Prawdziwe Serduszkowe Anioły!

Nasz Antoś będzie potrzebował pomocy już w pierwszych dobach po urodzeniu, dlatego poród musi nastąpić w Niemczech. Tam też w niewielkich odstępach czasu odbędą się następne operacje. Mimo pomocy naszych rodzin, mimo naszych oszczędności, pomocy przyjaciół nie jesteśmy w stanie uzbierać zawrotnej kwoty 380 000 zł w tak krótkim terminie – Antoś przyjedzie na świat w pierwszej połowie sierpnia. Obiecaliśmy Dzidziusiowi i sobie, że nigdy się nie poddamy, ale ,aby to mogło się ziścić potrzebujemy Państwa pomocy. Gorąco prosimy o wsparcie naszej zbiórki. Pragniemy naszemu Dzieciątku dać, nie luksusy, ale normalność. Aby to mogło się stać, Państwa pomoc jest nieodzowna. Pozwólcie Antosiowi cieszyć się największym darem – Życiem! Bardzo prosimy! Wesprzyjcie naszą zbiórkę! Zostańcie darczyńcami dla naszego Synka! Czas nas goni, 16 lipca wyznaczono termin pierwszych badań w niemieckiej klinice, po nich, już na miejscu będziemy czekać na narodziny naszego Synka. Potrzebujemy Waszego wsparcia już teraz! Serduszko Antosia czeka również na Twój gest dobrej woli, a my rodzice dziękujemy za każdy nawet najdrobniejszy datek od Państwa!

Serduszko Antosia czeka również na Twój gest dobrej woli, a my rodzice dziękujemy za każdy nawet najdrobniejszy datek od Państwa!

* * * * *